Archiwa tagu: seksuologia

Po pierwsze – manipuluj

Co jakiś czas prasa zaskakuje kolejnym pseudo-odkryciem, fałszywym twierdzeniem czy nie do końca udowodnioną teorią.

Ostatnio pewna pani doktor zgodziła się dziennikarką „Gazety Wyborczej” i przyznała, że „ludzie są coraz bardziej biseksualni”. Jestem tak samo biseksualna, jak 10 czy 20 lat temu, czyli wcale. Tytuł wywiadu, „Wszystkie jesteśmy trochę homo”, bardzo zwodniczy i manipulacyjny. Od lat wiadomo, że najprawdopodniej prawie każdy ma w sobie pewną ilość pierwiastka homoseksualnego, ale nie oznacza to od razu, że pragnie, czy zamierza, realizować się w swoim szczątkowym homoseksualizmie.

Jeśli głupia, sekciarsko-queerowa, propaganda biseksualizmu i „międzypłciowości”, mająca być może na celu ograniczenie liczby ludności (jak kiedyś proponował I. Asimov), będzie przybierać na sile, przyznam rację autorom projektu ustawy, która ma przeciwdziałać tego rodzaju edukacji.

A tak w ogóle, nie tylko wszystkie, ale wszyscy jesteśmy homo, i nie trochę a bardzo. A kto bardziej, tym lepiej, bo homo znaczy człowiek. Natomiast odczłowieczaniem i poniżaniem ludzi jest sugerowanie im, w jakiego rodzaju relacje erotyczne powinni wchodzić, i jak powinni eksperymentować ze swoim ciałem i duszą. Że powinni popróbować trochę z mężczyzną, trochę z kobietą, trochę ze zwierzątkiem, i tak dalej.

new world order

New World Order

Seksuolog

Wczoraj w jednej z telewizji, w salonowej dyskusji, młody seksuolog powiedział: „…gdy oboje są w młodym wieku, on nieomal z niej nie schodzi…” 😮 Pomyślałam o innym starszym seksuologu, którego często pokazują w mediach; on raczej nigdy nie użył tego typu kolokwializmu, jego wypowiedzi odznaczają dużą kulturą osobistą i delikatnością. Temat programu dotyczył, mniej więcej, porzucania starych żon dla młodych kobiet, i „starych, niewyżytych bab” spotykających się z dużo młodszymi mężczyznami… Byłam oczywiście zbulwersowana wyrażeniem, jakiego użył obecny tam seksuolog, zwłaszcza że był w towarzystwie kobiet… A swoją drogą, co to za facet, który „nie schodzi z kobiety”?

P.S.
Takimi dziwactwami też się zachwycałam w latach osiemdziesiątych.
Lene Lovich „Lucky Number” (1979)