Archiwa tagu: pisanie bloga

Słowo objawione

Piszę, bo lubię. Lubię, że piszę. Lubię, gdy piszę. Grafomania. Wypisywanie mniejszych i większych głupot, wynikające najprawdopodobniej z jakiejś głębokiej (neurotycznej?) potrzeby. Codzienna odkrywanie tajemnicy słów, ich nieskończonego potencjału, objawiającego się nieskończoną ilością ich kombinacji, tworzących nowe warianty semantyczne. Ta ilość kombinacji byłaby skończona, gdyby nie możliwość tworzenia neologizmów, wykorzystywana również przeze mnie. Tak więc rachunek prawdopodobieństwa nie ma tu większego zastosowania.

Po cóż odkrywać tę tajemnicę? Bo w jakiś dodatkowy sposób zbliża to do Tajemnicy Istnienia, podobnie jak pewne tajemnice ujawnia tzw. pismo automatyczne, wykonywane w transie… Mnie ta analogia zupełnie wystarcza za wyjaśnienie, bo niejednokrotnie, choć wcale nie tak często, zaczynam pisać z mętnym, albo nawet żadnym, zarysem tekstu. W trakcie pisania wszystko się samo wytwarza, układa, klaruje, dopasowuje do siebie. Słowa stają się tekstem, i powstaje coś, czego wcześniej „nie wiedziałam”. Podświadomość, albo i nieświadomość, znajduje szersze pasmo przekazu.

zatroskany kot
żródło

„Zatroskany kotek jest naprawdę bardzo zatroskany.”

Blog głupot różnych

Doszłam do wniosku, że od dzisiaj blog będzie jeszcze mniej spójny tematycznie i muzycznie niż był do tej pory. I tak dość długo starałam się, aby to wszystko trzymało się jakiejś kupy. Może zbyt długo… Nie będę więc miała żalu, gdy ktoś teraz, czy przyszłości, wyrzuci mój blog ze swoich linków.

Def Lepard „Love Bites” (1987)

Pisać, pisać, pisać…

A jeśli z jakichś względów nie da się już tego robić w dawnym miejscu, trzeba iść gdzie indziej. Stąd ten mój nowy-stary blog. Czy tytuł notki świadczy o mojej manii pisania, albo grafomanii? Nie. Jest to tylko potrzeba stwarzania czegoś, związana z przeróżnymi okolicznościami, zdecydowanie jednak nie ma przymusu.

Pisać po to, aby coś nazwać, uświadomić sobie, zrozumieć, dostać odzew… Przetrawić, przeżyć, zapomnieć, zbliżyć się do czegoś, do kogoś…

Albo i nie pisać… Jednak wtedy mogę coś stracić, a czegoś innego nie zyskać.

U.K.  „Nothing to Lose” (1979)