Archiwa tagu: obraz Kandinsky’ego

Ofiara globalizmu?

Stworzyłam własny, skromny wideoklip, chciałam go wysłać na YouTube, i tu spostrzegłam, że znowu coś nie tak w tym kraju, że mój dostawca usług internetowych oszukuje mnie bardziej niż sądziłam – nie udało mi się przekazać kilkunastu, ani nawet kilku, megabajtów na serwer. Czy mieszkam w Drugim Świecie, którego mieszkańcy ciężko pracują na dobrobyt mieszkańców bogatszych krajów, i tym samym jestem ofiarą globalizmu? I czy dopiero pełny rozwój globalistycznej gospodarki przyniesie do mojego domu ten szybki bezprzewodowy Internet z reklamowego klipu? A może Polska nigdy nie znajdzie się w Pierwszym Świecie? A jeśli ten bezprzewodowy w ogóle nie nadaje się do wysyłania megabajtów?

Mój wideoklip składa się z Kyoto Jazz Massive – Mind Expansions (Instrumental) i z większej, wyraźniejszej wersji poniższego obrazka, dostępnej pod załączonym linkiem. Na YouTube Jest wokalna wersja Mind Expansions, ale nie cierpię „śpiewania” w jazzie i nie umieszczę jej tutaj.

Wassily Kandinsky – Kompozycja VIII
Wassily Kandinsky – Kompozycja VIII

Plac Zbawiciela

Przedwczoraj po raz pierwszy obejrzałam „Plac Zbawiciela”, wyreżyserowany przez Krzysztofa Krauze i Joannę Kos-Krauze. Pierwszy i chyba ostatni, bo film jest przerażający i jego chora atmosfera przez dłuższy czas zatruwała mi umysł i serce. Najpierw pomyślałam: „Straszna historia, ale to przecież fikcja.”, potem przeczytałam, że to wszystko naprawdę miało miejsce w Warszawie. Jakkolwiek budzący grozę, to bardzo dobry obraz; prawie idealnie przystający do rzeczywistości, pozbawiony większych przerysowań. Sama historia niestety niekorzystnie świadczy o naszym społeczeństwie. Artystycznie film jest o wiele lepszy od tak głośnych dzieł ostatnich lat, jak „Pręgi” czy „Komornik”, i tu prawie zgadzam się z opinią jednej z krytyków…

Magdalena Miecznicka („Dziennik”):
Chodzi człowiek na polskie filmy i obstawia, po której minucie zacznie się rumienić. Oglądał na przykład wychwalanego „Komornika” i głupio mu było za przerysowaną Kożuchowską i za scenarzystę, który pozwolił na łopatologiczną dobroduszność przesłania. Pobiegł na nagrodzone „Pręgi” i od pierwszej minuty wstydził się za recenzentów i jurorów, że nie umieli dojrzeć w tym filmie kiczu. (…) I nagle idziemy na nowy film Krauzego. (…) I jakbyśmy się znaleźli na innej planecie. Wszystko w tym filmie jest doskonałe. (…) Siedzimy pochłaniając każdą minutę i prosta społeczno-rodzinna historia budzi w nas metafizyczny strach, pokazując jak na dłoni to wszystko, czego chcielibyśmy nie wiedzieć o własnym życiu. (…)

Wassily Kandinsky - "Gloomy Situation"

Wassily Kandinsky – „Gloomy Situation” / źródło