Archiwa tagu: Chełmoński

Sens błota w „Czwórce” Chełmońskiego

„Na koniec warto przytoczyć wypowiedź Władysława Ślewińskiego o Czwórce zanotowaną przez jego siostrzeńca: To jest najlepszy obraz Chełmońskiego, a na tym obrazie najlepsze są nie konie, nie szlagon i bryka, ale… błoto, błoto, żywioł, walka z żywiołem (Maciej Fijałkowski, Uśmiechy lat minionych, Katowice 1962, s. 102) oprac. Wacława Milewska”

„Czwórka Józefa Chełmońskiego jest najbardziej znanym i najczęściej przywoływanym przykładem szczytowych osiągnięć naturalizmu w malarstwie polskim. To wielkoformatowe płótno, mierzące ponad sześć i pół metra długości ukazuje pędzący wprost na widza zaprzęg czterech koni, powożony z fantazją przez ukraińskiego chłopa. Zwierzęta – pociągowe mierzyny o zwięzłych cielskach – odmalowane w naturalnej wielkości, ujęte w szaleńczym galopie, zdają się rozsadzać powierzchnię obrazu, powodując złudzenie niepowstrzymanego, ciągle trwającego ruchu. Ligocki trafnie określił ten efekt ściśle filmowym wyreżyserowaniem motywu (Ligocki 1983, s. 30). Podjął sugestię Ligockiego MIeczysław Porębski pisząc, że dziełem tym Chełmoński wyznaczył pewną granicę, poza którą malarstwo szukające «życia» w całej jego pełni – w ruchu, dzianiu się, atmosferze – dalej już chyba pójśc nie byłoby w stanie. (…)”

Ciąg dalszy tekstu i źródło: Czwórka w Kultura.Małopolska.pl

***
I jeszcze wyraziste „śnieżne” błota z obrazu „Roztopy” („Rasputitsa”) Aleksieja Sawrasowa. Jaką odrywają tu rolę? Statyczną 😉

985px-Savrasov_rasputitsa

„Roztopy” („Rasputitsa”), 1894 – Aleksiej Sawrasow

>> https://en.wikipedia.org/wiki/Rasputitsa
>> po rosyjsku 

Przedjesiennie

Mały Książe

„Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków.”

Antoine de Saint-Exupéry – „Mały Książę”

Nie wiem, czy na planecie Małego Księcia wtedy była jesień. Świat opowieści jest jakby bez czasu, choć większość wydarzeń układa się w porządku chronologicznym. Jednak odejście Księcia z planety było zdarzeniem z kategorii rzeczy smutnych, jesiennych, i mam wrażenie że wędrowne ptaki spełniają tam podwójną rolę.

W naszym świecie zaczynają odlatywać bociany i wszelkie ptaki wędrowne. Melancholia. Koniec lata zdarza się co roku. Coś przemija, ale nie do końca. Połowicznie. Bociany odlatywały co roku, potem wracały. Smutek miesza się z optymizmem, nadzieją.

Czas linearny często przepełnia nas lękiem lub smutkiem, czas cykliczny nadaje sens istnieniu. Coroczna opowieść o porach roku jest opowieścią o wieczności. W tym roku koniec lata mnie zaskoczył. Tak jakbym zapomniała, że o tej porze pojawią się pierwsze symptomy jesieni.

Józef Chełmoński - "Bociany" (1900)

Józef Chełmoński – „Bociany” (1900)

„Przydrożny krzyż” Leszka Wójcika

Na przydrożnym krzyżu
Chrystus cierpi prostą męką
daleki mu kunszt Wita Stwosza
Donatella czy Berniniego

Zatrzymał się wśród pól
w czasach pańszczyźnianego folwarku
przeszedł kolektywizację i mechanizację
i nic co wiejskie nie jest mu obce

Wybaczył brak zapachu
sztucznym kwiatom u podnóża
i warkotowi aut częstszemu
niż dzwony na Anioł Pański

Wznosi drewniany wzrok do nieba
poranionego smugami odrzutowców
i płacze łuskami farby
nad losem ludzi
którzy mijają go w pośpiechu
bo nie wiedzą co czynią
.
napisał Leszek Wójcik
wyróżnienie w konkursie „Dać świadectwo” 2007 Kraków

Józef Chełmoński - "Krzyż", obraz
Józef Chełmoński – „Krzyż”

Zbliża się jesień

Nie ma jeszcze jesieni w kalendarzu, niestety już czuć ją powietrzu. Mimo że wrzesień, który powoli nadchodzi, jest moim ulubionym miesiącem, nie lubię takich zimnych, nieprzyjemnych dni jak ostatnio. Są zwiastunem brzydkiej listopadowej pogody, przynoszącej melancholię. Jesień niesie uspokojenie po wrzasku i zamęcie lata, zachwyca wielością odcieni jesiennych barw… Cóż, niekiedy też przytłacza.

Chełmoński - "Dymy. Jesień" (1897)

Chełmoński – „Dymy. Jesień” (1897)